Krzysztof Balcerzak (II rok filologia bułgarska)
Kiedy człowiek – Europejczyk stanął na nowej (amerykańskiej) ziemi, nie spodziewał się spotkać tam ludzi. Kiedy to nastąpiło, w posadach zadrżały teorie dotyczące pochodzenia człowieka i jego miejsca w świecie. Skąd na nieznanym lądzie pojawili się ludzie? Czy zostali oni stworzeni przez Boga, czy wiedzieli kim jest Bóg? Czy Chrystus, który pojawił się na Ziemi, aby zbawić ludzi, miał na myśli również i te osobniki? Początkowo wyjaśniano pochodzenie obcych na podstawie Biblii, jako zaginionego rodu, który wyruszył do Ziemi obiecanej i pomylił drogi. Doszło również do tego, że odmówiono im człowieczeństwa. Ostatecznie stwierdzono jednak, że są to ludzie. Wtedy zaczęły kształtować się teorie dotyczące sposobu ich życia. Różnił się on bowiem od europejskiej wizji świata. Ludność skondensowaną, heterogeniczną, żyjącą w plemionach wpleciono w teorie ewolucjonistyczne. Stwierdzono że człowiek i jego kultura mają charakter rozwojowy. Poszczególne poziomy nakładają się na siebie, rozwijając całkowite zasoby (postęp). Tak więc uznano, że są to kultury niższe. Jako podstawę do oceny wybrano kulturę europejską, z ukształtowanymi wtedy wartościami materialnymi i niematerialnymi (językiem, wiarą, prawem). Stąd wykreowało się pojęcie europocentryzmu – kultury przodującej nad innymi, najbardziej rozwiniętej. Dalsze studia przyniosły nowe teorie o powstaniu kultury i miejscu człowieka. Można było wtedy już mówić o wielokulturowości. Liczne , spisane badania etnografów pozwalały na taką tezę. Nikt jednak nie przypuszczał że w kolejnych wiekach kultury do tej pory odrębne, ulegną homogenizacji. Nawet jeśli, nikt z pewnością nie spodziewał się takiej skali zjawiska i wpływu na życie jednostki. Czytaj resztę wpisu »
